Waporyzatory nikotynowe naprawdę pomagają rzucić palenie

0
2

Wszystko zależy od nikotyny. I to jest główny wniosek. Nowe badanie pokazuje, że przejście na e-papierosy zawierające nikotynę jest znacznie skuteczniejsze niż całkowite ich rzucenie. Przynajmniej dla tych, którzy już palą.

Dane

Badanie, opublikowane w JAMA Network Open, objęło 104 palaczy codziennie, którzy naprawdę chcieli rzucić palenie. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Jednemu podano waporyzatory z nikotyną, drugiemu puste urządzenia. Tylko plastik i płyn, bez chemicznego „haczyka”.

Eksperyment ukończyło jedynie 69 osób. W przybliżeniu równe liczby z każdej grupy. Wyniki były jasne. W grupie przyjmującej nikotynę prawdopodobieństwo skutecznego rzucenia palenia w ciągu sześciu tygodni było trzy razy większe. Metoda ślepa pomogła zachować obiektywizm: uczestnicy nie wiedzieli, jaki wkład otrzymali. Sprzęt był identyczny, profile smakowe były praktycznie nie do odróżnienia. Istniała tylko jedna zmienna: chemiczne dostarczanie substancji.

Badania prowadzi Jessica Yingst z Pennsylvania State University. Ona mówi bezpośrednio.

W przypadku osób, które palą i nie mogą rzucić palenia, stosując zatwierdzone leki, oznacza to, że waporyzatory nikotynowe zmniejszają poziom szkodliwych substancji toksycznych. Wspomagają rzucenie palenia.

U jej podstaw leży redukcja szkód. Naukowcy przeanalizowali krew i mocz. Biomarkery toksyczności tytoniu gwałtownie spadły w grupie stosującej waporyzatory nikotynowe. Ludzie palili mniej. Ciało oczyszczało się.

Drobnym drukiem

Nie przeceniaj wyników. Krótkoterminowy sukces nie oznacza porażki na całe życie. Trzy czwarte osób, które rzuciły palenie na kilka miesięcy, wraca do nałogu. To kolejka górska. Autorzy badania mocno podkreślali tę kwestię. Odkrycia te nie czynią wapowania trendem zdrowotnym. Robią z nich most. Dla palaczy.

Ale nie dla niepalących. I na pewno nie dla dzieci. Organy odpowiedzialne za opiekę zdrowotną, takie jak CDC i American Lung Association, podchodzą do tego ostrożnie. I to prawda. E-papierosy nadal dostarczają nikotynę do mózgu. Nikotyna uzależnia. Zmienia nawykowe cykle behawioralne. A zaangażowanie młodzieży to koszmarny scenariusz, którego nikt nie chce widzieć.

Dlaczego więc to działa?

Być może nie jest to tylko kwestia chemii. Chodzi o teatralność. Ruch ręka-usta. Rytuał inhalacyjny. Zrób sobie przerwę na papierosa. Plastry nikotynowe oczywiście dostarczają substancję, ale brakuje im samego dostarczenia. Elektroniczne papierosy imitują ten proces. Zaspokajają zarówno pragnienie, jak i część rytualną.

„Metoda dostawy ma znaczenie” – mówi Ingst. „Poziom nikotyny jest podobny do tytoniu, ale zawartość substancji toksycznych jest znacznie niższa”.

To kompromis. Toksyczność w zamian za technologię.

Czy to oznacza, że ​​każdy palacz powinien jutro przejść na system wkładów? Prawdopodobnie nie. Oznacza to po prostu, że nikotyna nie jest takim złoczyńcą, jak powszechnie się uważa, jeśli celem jest ucieczka od palenia tytoniu.

Nadal spieramy się o bezpieczeństwo. Kontynuujemy wyznaczanie granic. Ale dla osoby, która właśnie się świeci?

Być może główna szkoda polega na pozostaniu na miejscu.