To przetwarzanie, a nie węglowodany

0
14

Twoja spiżarnia cię oszukuje.

Otwierasz szafkę, przeglądasz pudełka krakersów i płatków śniadaniowych, torebkę makaronu, może opakowanie granoli. Dla ciebie to tylko węglowodany. Jeden duży stos składników odżywczych, który mózg automatycznie sortuje do folderu „Ziarna”.

Ale twoje przeczucia nie dbają o twój system archiwizacji. Interesuje go tylko to, co stało się z produktem, zanim dostał się do Twojego organizmu.

W nowym badaniu wzięło udział ponad 124 600 dorosłych. A wyniki okazały się interesujące. U osób, które jadły najwięcej ultraprzetworzonych ziaren, ryzyko wystąpienia nieswoistego zapalenia jelit (IBD) – w szczególności choroby Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, było znacznie wyższe. Natomiast u tych, którzy jedli świeży chleb i ryż, ryzyko wręcz przeciwnie, spadło.

Jak to możliwe?

Zmienną jest stopień przetworzenia, a nie samo ziarno.

Naukowcy nie czytali liści herbaty. Wykorzystali dane z dużego prospektywnego badania epidemiologicznego PURE (Prospective Urban Rural Epidemiology), które przeprowadzono w 21 krajach. Uczestnicy odpowiadali na szczegółowe pytania dotyczące swojej diety, po czym naukowcy monitorowali ich.

Kategoria „żywność ultraprzetworzona” okazała się czymś więcej niż tylko „złą”. Koncentruje chemię przemysłową. Pomyśl o emulgatorach, stabilizatorach, konserwantach i aromatach stworzonych w laboratorium, których nie ma w kłosie pszenicy.

To liczby, które nie powinny nikogo dziwić, a jednak są. U osób, które spożywały największe ilości tych pokarmów – około 19 gramów lub więcej dziennie – ryzyko zapadnięcia na tę chorobę było o 86% wyższe. To takie proste.

Tymczasem „zwykłe” jedzenie pozostało stabilne. Świeży chleb? Ryż? Wiązały się one z zmniejszonym ryzykiem. Jest to sprzeczne z całą paniką wokół „rezygnacji z węglowodanów”. Problemem nie jest skrobia. Problemem jest to, co zostało usunięte podczas produkcji i co zostało dodane w zamian. Błonnik znika, pojawiają się suplementy. Niektóre z tych suplementów dosłownie tworzą mikroskopijne dziury w wyściółce jelit. Zaburzają równowagę mikrobiomu. Otwierają „tylne drzwi” dla procesów zapalnych.

To dane obserwacyjne. Oznacza to, że widzimy powiązanie, ale nie mamy dymiącego dowodu na to, że ultraprzetworzona żywność powoduje choroby. Genetyka, wirusy, stres i miejsce zamieszkania odgrywają tutaj ogromną rolę. Dane te jednak wpisują się w ogólny obraz, jaki widzimy wszędzie. Dieta nadmiernie przetworzona niszczy zdrowie metaboliczne. Mamy teraz dowody na to, że mogą one również niszczyć błonę śluzową jelit.

Jak czytać etykiety (i ignorować strach)

Czy zatem należy wycinać chleb?

Nie. Spokojnie. Nie musisz ślubować, że zrezygnujesz z makaronu, aby uratować jelita.

Główny wniosek jest nudny, ale przydatny. Trzymaj się produktów, które wyglądają tak, jak są. Jeśli Twoje jedzenie wygląda jak chemiczna cegła, prawdopodobnie tak jest. Jeśli wygląda jak chleb z mąki, wody i soli, zjedz ten chleb.

Małe zmiany robią różnicę. Płatki owsiane są lepsze niż słodkie płatki zbożowe. Chleb z piekarni jest lepszy niż ciasta ze sklepu. Ryż jest lepszy niż pakowany rafinowany makaron.

Przeczytaj listę składników. Na razie zignoruj ​​tabelę składników odżywczych. Szukaj emulgatorów i sztucznych barwników. Jeśli widzisz listę składników, których nie da się wymówić lub, co gorsza, nie sposób sobie wyobrazić w kuchni, to Twój sygnał.

Uzupełnij resztę posiłku roślinami strączkowymi, warzywami i nasionami. Karm dobre bakterie. Mają własną armię do walki z zapaleniem. Możesz pomóc im wygrać, nie karmiąc ich pastą przemysłową.

Czy to całkowicie zatrzyma postęp IBD? Najprawdopodobniej nie. Biologia to skomplikowana sprawa. Ale każdego dnia, wybierając mniej przetworzoną żywność, zmieniasz środowisko jelitowe. Gromadzi się. Z biegiem lat te codzienne wybory doprowadzą do różnych rezultatów.

Miska płatków owsianych i lukrowane ciasto rozpoczęły swoją podróż z tego samego miejsca. Ale zanim je zjesz, stają się dalekimi kuzynami. Twoje wnętrzności czują różnicę.