Gracia Ann Koppel, żona Thedy Koppel, przerywa milczenie na temat POChP: życie po diagnozie

0
2

Być może słyszałeś stare powiedzenie: „Palenie równa się spalanie płuc”. Jeśli tak, logiczne jest założenie, że problemy z płucami dotykają tylko palaczy. Gracia Anne Dorney Koppel uważa jednak, że ta logika jest zasadniczo błędna. Od ćwierć wieku walczy o życie, czego większość ludzi nawet nie podejrzewa. Była żoną legendy telewizji Teda Koppela przez ponad pięćdziesiąt lat, aż do jego niedawnej śmierci. Ale to nie jest najważniejsze. Jest żywym dowodem na to, że przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) dotyka nie tylko palaczy. W rzeczywistości choroba ta całkowicie zaprzecza etykietce „tylko dla palaczy”.

Jest pełna gniewu. Nie na Tedzie – Ted był cudowną osobą – ale na braku zrozumienia istoty problemu. POChP wciąż owiana jest mitami. Chce, aby te mity zostały rozwiane. Zdiagnozowano ją około 2000 roku (a dokładniej w 2001 roku, jak niedawno wyjaśniła), a lekarze zakwalifikowali tę chorobę jako postać „ciężką”. Prognozy były ponure: od trzech do pięciu lat. Plus lub minus. Minęło 25 lat. Ona wciąż tu jest. Ona pisze te linijki. Przewidywania lekarzy okazały się błędne.

Ale ścieżka była okrutna. Nazywa to postępowym koszmarem. Duszność to nie tylko dyskomfort; To niepokój, poczucie utraty kontroli. Z biegiem czasu jest tylko gorzej.

Błędna diagnoza i upadek nadziei

Wszystko zaczęło się od duszności. Wystarczyło przejść jedną przecznicę od domu, a ona zaczęła się dusić i zatrzymała. Typowa sytuacja, prawda? Zwróciła się do lekarza rodzinnego. Przeszedł standardową procedurę: pełne badanie, łącznie z proktologią (to nie żart). Czy sprawdził jej płuca? Nie. Lekarz kazał jej schudnąć dziesięć funtów i poczuje się całkowicie zdrowa.

To nie był tylko błąd. To było zaniedbanie.

Miesiąc później straciła przytomność. Byli na wakacjach z rodziną. Usiadła na łóżku, sapiąc i nie mogąc spać, ponieważ jej drogi oddechowe dosłownie krzyczały z bólu. Po powrocie do domu natychmiast udali się do najbliższej dużej placówki medycznej. Tam wykonano jej spirometrię.

Wynik był szokujący: jej płuca funkcjonowały zaledwie na poziomie 28% normy. Innymi słowy, straciła 72% swoich funkcji. Lekarze spojrzeli na nią i powiedzieli: „Przygotuj się na koniec życia”.

To zdanie zawisło w powietrzu, ciężkie i grzmiące.

Planuj życie, a nie śmierć

Była zszokowana psychicznie. Miała wybór: wpaść w tę dziurę lub się wydostać. Wybrała to drugie. Rozpoczęła rehabilitację pulmonologiczną. Wziąłem leki. Znalazłem klinikę zaledwie pół godziny drogi od domu. Ta bliskość uratowała jej życie. Pozwoliło jej to zintegrować leczenie z codziennym życiem, zamiast pozwolić, aby choroba całkowicie ją pochłonęła.

POChP to coś więcej niż tylko zapalenie. Jest to uszkodzenie pęcherzyków płucnych. Są to maleńkie, przypominające winogrona struktury wewnątrz płuc, w których dochodzi do wymiany tlenu i dwutlenku węgla. Gdy się zawalą, powoli się dusisz. Ciało głoduje. Mózg wpada w panikę. Serce jest przeciążone.

„To straszna choroba” – mówi Grazia Ann. „Ponieważ oddychanie to życie. A kiedy jesteś pozbawiony tego, jesteś pozbawiony nadziei.”

Szczególnie podkreśla tę kwestię. Duszność jest najpoważniejszą niepełnosprawnością u pacjentów z POChP. To izoluje osobę. Potrzebujesz dodatkowego tlenu, co przeraża otaczających Cię ludzi. Ludzie się gapią. Osądzają. Stajesz się „tą osobą” z rurką w nosie. Zaczynają tobą gardzić za fizjologiczną porażkę, której nie widać z zewnątrz.

Zintegrowane podejście

Nie ma magicznej pigułki. Nie znajdziesz jednego uniwersalnego „lekarstwa”.

Aktywnie walczyła z chorobą. Stosowała leki rozszerzające oskrzela, doustne sterydy, przeszła rehabilitację. Wzięła też specjalny lek, który wspomina z wielką ulgą: „Najlepsza rzecz, która zmieniła moje życie”. (W tekście lek został nazwany ogólnie, ale podkreślono jego istotne znaczenie). Przyznaje, że powrót do normalności zajął trochę czasu.

“Ćwiczenia są ważne. Ważne jest prawidłowe odżywianie. Jeśli przestaniesz się ruszać, choroba cię pochłonie” – ostrzega.

Sytuacja nie jest statyczna. Jej codzienne życie uległo znaczącym zmianom. Przez ostatnie trzy lata potrzebowała tlenu, ilekroć stała i poruszała się. Wszystko wymaga planowania. Wizyta u dentysty? Najpierw znajdź rynki zbytu. Spotkanie z przyjaciółmi? Sprawdź poziom naładowania butli przenośnych. To prawdziwy logistyczny koszmar. A jej przypadek nawet nie jest standardowy. Jej czynność płuc wynosiła ostatnio około 50%. W 2001 r. zaczęło się od około 28%. Jak to możliwe? Cud przyczepności? Dostęp do najwyższej jakości opieki?

Większość ludzi nie ma takiego dostępu.

Przychodnie na obszarach wiejskich

Grace Anne nie zachowywała swojej fortuny i zdrowia dla siebie. W 1999 roku wraz z Tedem założyła Fundację Dorney-Koppel. Zdając sobie sprawę, jak ważna jest właściwa rehabilitacja, spojrzeli na mapę i zastanawiali się: kto został w tyle? Mieszkańcy wiejskich obszarów Ameryki.

Pierwszym stanem była Wirginia Zachodnia. Częstość występowania POChP jest tam wysoka, a dostęp do leczenia jest ograniczony. Od tego zaczęli. Teraz? Jedenaście klinik na terenie całego kraju.

„Przyniosło mi to ogromną satysfakcję” – mówi. Widząc, jak pacjenci przejmują kontrolę nad sytuacją. Zobacz, jak znów pojawia się iskra w oczach. Zapewnia, że ​​to nie jest wyrok śmierci. To inny rodzaj życia. Wymagający. Stały. Ale wykonalne.

Tu nie chodzi tylko o palenie

W tym miejscu narracja społeczna się załamuje.

„Od 25 do 40% osób chorych na POChP nigdy nie paliło” – wyraźnie stwierdza Grazia Ann. To prawie połowa przypadków. Na całym świecie POChP nie jest spowodowana nałogiem palenia. To jest zanieczyszczenie środowiska. Zagrożenia zawodowe. Jakość powietrza w pomieszczeniach. Bierne palenie.

Ona się martwi. Ustawa o czystym powietrzu ulega osłabieniu. Pożary lasów są coraz częstsze. O tych kwestiach pisała już wcześniej, śledząc dane z 2023 roku i prognozy na lata przyszłe. Powietrze staje się coraz bardziej brudne. A płuca płacą za to cenę.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nazywa POChP „cichym zabójcą”. Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus zauważył to we wspólnym artykule z José Luisem Castro. Choroba ta pochłania co roku życie ponad 3 milionów osób. Dotyka ponad 380 milionów ludzi na całym świecie. Jest to czwarta najczęstsza przyczyna zgonów na świecie. A jednak?

Finansowanie badań pozostaje w tyle za wskaźnikami śmiertelności.

Jest pełna nadziei. AstraZeneca promuje lek tzororakinab. Środek biologiczny ukierunkowany na IL-33. Badania III fazy dały obiecujące wyniki: lek zmniejszał liczbę umiarkowanych i ciężkich zaostrzeń. To są prawdziwe dane. Chce widzieć więcej tych leków na rynku.

Głównym wrogiem pozostaje piętno. Ludzie się wstydzą. Nie rozmawiają o tym. Dlatego nie szukają pomocy. Grace Anne Koppel przerywa tę ciszę. Ona nie przestanie. Nie teraz. Kliniki wciąż się rozwijają. Głos staje się głośniejszy. Czy zrobiono wystarczająco dużo? Pracujemy nad tym. Powoli.