Ukryte zagrożenia dla zdrowia na emeryturze: dlaczego odejście z pracy może spowodować pogorszenie stanu zdrowia

0
3

Amerykański Sen obiecuje emeryturę w nagrodę: łowienie ryb we wtorki, zakupy w środy i oczywiście brak budzików. Jednak dla wielu ten idylliczny obraz zostaje zakłócony przez nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Choroby serca, udar, nowotwór, demencja i problemy psychiczne nie zawsze czekają, aż przestaniesz pracować. Co więcej, dowody wskazują, że sam fakt przejścia na emeryturę może być katalizatorem tych problemów.

Dhaval Dev, ekonomista ds. zdrowia i pracy na Uniwersytecie Bentley w Massachusetts, od lat bada zjawisko, które nazywa „klątwą przejścia na emeryturę”. Dane wyglądają przerażająco. Jeśli spojrzeć na średni profil zdrowia Amerykanów pięć do sześciu lat po odejściu z pracy, liczby nie są zachęcające.

„Stwierdzamy spadek zdrowia psychicznego o 6–9%, wzrost liczby chorób o 5–6% i wzrost trudności w wykonywaniu codziennych czynności o 5–16%”.

Nie są to drobne wahania. Na przestrzeni lat zmiany te mają ogromne konsekwencje dla dobrostanu jednostek i trwałości programów społecznych, takich jak Medicare, zwłaszcza w obliczu odchodzenia pokolenia wyżu demograficznego z rynku pracy.

Pułapka stylu życia kryjąca się za statystykami

Pogarszający się stan zdrowia łatwo zrzucić na datę ostatniego dnia w pracy. Dev twierdzi jednak, że emerytura sama w sobie nie jest ani wyjątkowo dobra, ani jednoznacznie zła. Problem leży w procesie przejściowym.

Większość ludzi uważa, że ​​zwolnienie to korzyść netto. W rzeczywistości jest to ogromne zaburzenie trzech filarów zdrowia: czujności umysłowej, aktywności fizycznej i interakcji społecznych.

Praca zapewnia strukturę. Sprawia, że ​​się poruszasz, choć w małych ilościach. Co ważniejsze, biuro jest często „centrum naszych interakcji społecznych”. Jeśli nagle odetniesz te połączenia bez ich wymiany, pozostawisz próżnię. Tę próżnię często wypełnia samotność, niezdrowa dieta i siedzący tryb życia. Ta kombinacja może wywołać spiralę spadkową prowadzącą do depresji i chorób przewlekłych.

Kluczem do zapobiegania temu pogorszeniu jest zrozumienie, że ryzyko wynika ze zmian w stylu życia, a nie z samego statusu emerytalnego.

Jak zmniejszyć ryzyko zdrowotne na emeryturze

Eksperci zalecają, że potrzebna jest strategia proaktywna, aby uniknąć zagrożeń dla zdrowia związanych z odejściem z pracy. Potrzebujesz planu, który zastąpi zaangażowanie utracone po odejściu z pracy.

Jedną z możliwości jest wolontariat. Przywraca więzi społeczne i zapewnia poczucie celu. Inną, coraz powszechniejszą opcją jest po prostu nie opuszczanie całkowicie rynku pracy.

Dane potwierdzają tę tendencję. Według Biura Statystyk Pracy odsetek osób w wieku od 65 do 74 lat nadal pracujących wzrósł z 17,2% w 1994 r. do 26,2% w 2014 r. Chociaż dla niektórych powodem jest konieczność finansowa, wielu pracowników pozostaje w pracy, ponieważ lubią swoją pracę.

Najlepszym przykładem jest 70-letni Steve Roth. Inżynier akustyki Roth w wieku 51 lat otrzymał od firmy Alcoa pakiet wcześniejszej emerytury. Mając dwójkę dzieci w college’u, nie mógł sobie pozwolić na zwykły relaks. Zamiast tego założył własną firmę konsultingową. Prawie dwie dekady później ogranicza swoje obowiązki, ale nie rezygnuje całkowicie.

„Każdego dnia zajmuję się czymś związanym z pracą” – mówi Roth. „Jako inżynier zajmuję się obliczeniami, więc w ten sposób utrzymuję aktywność umysłu”.

Dla Rotha wartość to nie tylko wynagrodzenie. To jest związek. W swojej wąskiej specjalizacji czuje się potrzebny. Pomaga klientom przy złożonych projektach, zachowując jednocześnie tożsamość zawodową, która zapewnia strukturę i kontakt społeczny. Jego przejście na częściową emeryturę ma nie tyle związek z wiekiem, ile z priorytetowym traktowaniem czasu spędzonego z pięciorgiem wnuków w społeczności niedaleko Pittsburgha w Pensylwanii. Pozostaje aktywny, bo sprawia mu to przyjemność, a nie dlatego, że musi.

Dlaczego ciągłe zaangażowanie ma znaczenie

Kontrast między trajektorią Rotha a średnią statystyczną uwydatnia kluczowy czynnik zdrowego starzenia się: ciągłość.

Kiedy usuniesz zewnętrzną strukturę pracy, musisz stworzyć własną. Bez stymulacji umysłowej, kontaktów społecznych i nawyków fizycznych ciało i umysł mogą ulegać degradacji szybciej, niż sugerowałoby to naturalne starzenie się. Nie oznacza to jednak, że każdy przechodzący na emeryturę zachoruje. Wielu się to udaje. Jednak dla przeciętnego człowieka utrata środowiska pracy usuwa bufory zabezpieczające przed samotnością i stagnacją.

Pytanie nie brzmi, czy emerytura jest dla ciebie zła. Pytanie brzmi, czy masz realną alternatywę dla życia zawodowego, z którego rezygnujesz. Jeśli nie, konsekwencje zdrowotne mogą być większe, niż myślisz.

Niektórzy uważają, że to przejście jest zbyt strome. Dłużej pozostają na rynku pracy, dostosowując swoje role do poziomu energii. Inni oddają się nowym hobby: podróżom, studiowaniu lub tworzeniu biznesów. Metoda jest mniej ważna niż konsekwencja zaangażowania.

Co się stanie, gdy praca się zatrzyma? Jeśli pozostawisz to pytanie bez odpowiedzi, może się okazać, że czas odpoczynku nie będzie przypominał odpoczynku. To przypomina powolną destrukcję. A zanim zauważysz, że wszystko się rozpada, nawyki, które do tego doprowadziły, będą już niewzruszone.

Zdrowie to nie tylko to, ile podnosisz i jak szybko biegasz. Ważne jest także to, kto zasiądzie przy Twoim stole.

Chociaż szczęście odgrywa rolę w dobrym starzeniu się, pewne nawyki przechylają szanse na Twoją korzyść. Najbardziej wiarygodne dane na ten temat pochodzą z Harvard Study of Adult Development. Jest to najdłużej prowadzone na świecie badanie ludzkiego szczęścia. Naukowcy obserwowali 724 mężczyzn przez ponad 75 lat. Z pierwotnej grupy pozostało mniej niż 60 członków. Wszyscy mają po 90 lat. Stan zdrowia i zadowolenie z życia oceniane są co dwa lata.

Obecnym dyrektorem badania jest Robert Waldinger. Jest psychiatrą i księdzem buddyjskim. Stał się także gwiazdą wirusowego wykładu TED zatytułowanego „Co czyni dobre życie? Lekcje z najdłuższego badania szczęścia”.

Główny wniosek jest prosty. Dobre relacje czynią ludzi szczęśliwszymi i zdrowszymi.

„Okazuje się, że ludzie, którzy są bardziej związani z rodziną, przyjaciółmi i społecznością, są szczęśliwsi, są zdrowsi fizycznie i żyją dłużej niż osoby o słabiej rozwiniętych sieciach społecznościowych”.

Izolacja nie jest sposobem na życie. Jest to zagrożenie dla zdrowia. Samotność jest toksyczna. Osoby, które są bardziej odizolowane od innych, niż by sobie tego życzyły, doświadczają pewnych niedogodności. Są mniej szczęśliwi. Ich zdrowie zaczyna się pogarszać wcześniej, w wieku średnim. Funkcje poznawcze pogarszają się wcześniej. Umierają młodziej niż ci, którzy nie są sami.

Badanie nie kończy się na kohorcie początkowej. Badania są w toku. Obecnie monitoruje zdrowie i szczęście ponad 2000 dzieci swoich uczestników – członków pokolenia wyżu demograficznego. Dane są nadal zbierane. Przesłanie pozostaje takie samo: więź z innymi ludźmi jest ważniejsza niż poziom cholesterolu.