Zdrada 6000 kalorii: odżywianie Erlinga Haalanda

0
18

Erling Haaland strzela gole. Jest ich wiele. 62 gole. 54 występy w reprezentacji Norwegii. Jest szalenie wydajny. I jeszcze dziwniejsze: podobno zjada 6000 kalorii dziennie. Sześć. Tysiące kalorii. Tylko po to, żeby utrzymać się na nogach.

Większość dietetyków wpadłaby w szał, gdy zobaczyła te liczby. Amerykańskie wytyczne żywieniowe zalecają maksymalnie 1600 do 3000 kalorii. Być może nawet mniej. Aby spalić to, co konsumuje Holandia, musisz biec. Ciągle. Przez siedem godzin. Albo skakać na skakance przez pięć godzin. Albo uprawiaj seks przez dwadzieścia godzin bez przerwy. Chyba, że ​​jesteś norweską maszyną mięśni i ambicji, to powodzenia.

Holland nie jest przeciętną osobą. Gra w piłkę nożną, która jest brutalna fizycznie. Jego metabolizm prawdopodobnie śmieje się z Twojego. Je inaczej, bo jest inny. Nie jest to typowa osoba. Kiedyś strzelił dziewięć goli w jednym meczu. Nie osądzaj go. Oceń siebie za spanie we wtorek.

Koncepcja „przodków”.

Co dokładnie znajduje się na talerzu? Ludzie zawsze o to pytają. Holland nazywa to „przodkiem” (starożytnym/przodkiem). Niejasne określenie. Nie ma jednej „diety przodków”. Nasi przodkowie nie śledzili wpisów na blogach. Jedli to, co pomogło im przetrwać. Albo co ich zabijało. Z reguły było to lokalne jedzenie. Surowe lub lekko ugotowane. Żadnego przetworzonego badziewia. Bez rafinowanego cukru. Nie zawiera przemysłowego oleju roślinnego.

Tylko całe produkty spożywcze. Lokalny. Sezonowy. Mięso. Rośliny. Nic dziwnego.

Zjada całe zwierzę. Od nosa po ogon. Brzmi obrzydliwie, dopóki nie zobaczysz profilu odżywczego. Je serca wołowe. Wątroba. Zostało to udokumentowane w filmie o nim z 2022 roku. Zjada także okonia morskiego. Surowe miodowe szparagi. Smażony ryż z jajkiem.

Zatrzymywać się. Smażony ryż? To nie brzmi jak jedzenie przodków. Zależy od ryżu. Zależy od oleju. Holland prawdopodobnie zna różnicę między dobrymi i złymi tłuszczami. Ale możesz nie.

Organy to bomby odżywcze. I tanie. Po co jeść stek, skoro serce pracuje równie dobrze, a nawet smakuje lepiej?

To prawda. Kiery. Wątroba. Nerki. Sladkovid (żołądek i trzustka zwierząt). Zawierają żelazo, magnez, cynk, witaminę A, witaminę K, witaminy z grupy B. Wszystko, czego brakuje w Twojej sałatce. Przetworzona żywność pozbawia ją składników odżywczych. Sprawiają, że po dwudziestu minutach znów czujesz się głodny. Żywność ultraprzetworzona jest powiązana z wczesną śmiertelnością. I rak jelita grubego. Straszny. Zapalenie jest złe. Hormony go nienawidzą. Nasze ciała nie ewoluowały, aby jeść syrop kukurydziany. Wyewoluowało dla dziczyzny. Albo na co polował twój prapradziadek.

Ryzyko życia jak jaskiniowiec

Ale poczekaj. Zatrzymywać się. Zanim skończysz i kupisz flaki. Są wady. Wysoki poziom cholesterolu w narządach. I tłuszcze nasycone też. Jedz za dużo wątroby – za dużo witaminy A staje się toksyczne. Ciąża staje się niebezpieczna. Przeciążenie żelazem. Nic zabawnego. Zamieniasz się w Iron Mana, który naprawdę czerwienieje od wewnętrznej „rdzy”.

Dna. Duży problem. Narządy zawierają puryny. Puryny wytwarzają kwas moczowy. Kwas moczowy sprawia, że ​​duży palec u nogi płonie. Ataki dny moczanowej są okropne. Nie testuj tego na sobie.

Niektóre badania powiązały spożycie narządów ze stłuszczeniem wątroby. I rak pęcherza też. Powiązania nie są absolutne. Nauka jest skomplikowana. Potrzebujesz więcej danych. Jeśli jesteś w grupie ryzyka, zastanów się dwa razy. Może się wstrzymaj. Wszystko zależy od Twojego DNA. Twój styl życia. Twoja genetyka.

Poza tym nasi przodkowie umarli młodo. Podatny na zarazę. Szkorbut był prawdziwym problemem. Brakowało im składników odżywczych. Nowoczesne jedzenie pomaga. Zboża dostarczają błonnika. Witaminy. Nie wyrzucaj tego wszystkiego tylko dlatego, że Haaland woli wątrobę od soczewicy.

Co więc powinieneś zrobić? Nie kopiuj Holandii. Ma sześć stóp i pięć cali (około 196 cm) wzrostu. Masz pięć stóp i siedem cali (około 170 cm) i cierpisz na ból w dolnej części pleców. Zmniejsz kalorie. Znacznie. Chyba, że jesteś Michaelem Phelpsem z 2008 roku.

Obserwuj swój cholesterol. Sprawdź enzymy wątrobowe. Dodaj warzywa. Może zboża. Znajdź to, co działa dla Ciebie. Ale nie dla niego. Jego dieta go odżywia. Może nakarmić twój wrzód. Albo twoją dnę moczanową. Albo po prostu swoich żalów.

Jeden rozmiar nigdy nie pasuje do wszystkich. Na zawsze.

Po co w ogóle jeść tak jak on? Chyba, że ​​chcesz strzelić 60 goli i nadal być nieszczęśliwym z powodu cholesterolu.